|
|
|
Muzea i Wystawy
|
|
|  |
|
|
|

|
|
wtorek, 29 maj 2007 |
|
|
|
Pasażer położył swoje walizki na wadze przy odprawie w Nowym Jorku i powiedział do urzędnika:
- Lecę do Los Angeles. Chcę, żeby kwadratowa walizka poleciała do Denver, a te dwie okrągłe do Seattle.
- Bardzo mi przykro, ale nie możemy tego zrobić.
- Dlaczego nie? Zrobiliście tak ostatnim razem. |
|
|
wtorek, 29 maj 2007 |
|
|
Samolot stoi na pasie startowym. Wszyscy pasażerowie gotowi, ale
maszyna nadal nie startuje. Zniecierpliwieni ludzie nerwowo spoglądają
na zegarki. Jeszcze chwila, a samolot będzie opóźniony... Stewardessa
uspokaja pasażerów, mówiąc, że samolot nie startuje, gdyż jeszcze nie
ma pilotów. Wreszcie po 10 minutach pasażerowie wyglądają i widza dwóch
pilotów idących z laskami dla niewidomych.. Wsiadają oni do samolotu,
stewardesa pomaga niewidomym pilotom zająć miejsca w kokpicie, silniki
nabierają mocy. Samolot powoli kołuje na koniec pasa startowego,
przystaje i rozpoczyna się procedura startu. Samolot porusza się
coraz szybciej po pasie startowym, beton z coraz większą szybkością
przemywa się przed oczami pasażerów, ale samolot jakoś się nie odrywa
od ziemi. Pasażerowie widza już zbliżający się koniec pasa i
pasażerowie nie wytrzymują, i krzyczą: aaaaaaaAAAAAAhhhhHHAHH! I w tym
momencie samolot wzbija się w gorę. Pierwszy pilot mówi do drugiego: - Jasna dupa Krzysiek!!! Jak kiedyś nie krzykną to się zabijemy .. |
|
|
środa, 23 maj 2007 |
|
|
Kanadyjczyk je sobie spokojnie śniadanie (chleb z marmolada i coś tam
jeszcze), przysiada się do niego żujący gumę Amerykanin. - To wy w Kanadzie jecie cały chleb? - pyta Amerykanin. - No tak. -
Bo my w USA jemy tylko środek. Skórki odkrajamy, zbieramy do
specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na
croissanty i sprzedajemy do Kanady - stwierdza pogardliwie Amerykanin,
żując swoja gumę. - Kanadyjczyk nic. - A marmoladę jecie? - pyta dalej Amerykanin. - No, tak. -
Bo my w USA jemy tylko świeże owoce. Skórki, pestki i tak dalej
zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy
na dżem I sprzedajemy do Kanady. I dalej żuje gumę. - A seks w USA uprawiacie? - pyta Kanadyjczyk. - No oczywiście. - A z prezerwatywami, co robicie? - Wyrzucamy. -
Bo my w Kanadzie to swoje zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy
do recyklingu, przerabiamy na gumę do żucia i sprzedajemy do USA... |
|
|
piątek, 18 maj 2007 |
|
|
|
Wchodzi do hotelu zmęczony podróżą gość.
Staje przy recepcji i mówi:
- Rezerwowałem u was miejsce - moje nazwisko Pstrąg Lucjan.
- Zgadza się! - Mamy dla pana pokój z bieżącą wodą. |
|
|
poniedziałek, 14 maj 2007 |
|
|
|
Na przejście graniczne w Hrebennem zajeżdża czarny Mercedes 600.
Wysiada młody facet w czarnym garniturze i otwiera bagażnik. Podchodzi do
niego celnik i zaczyna klasyczne pytania:
- Narkotyki? Broń? Dewizy?
- Oczywiście - odpowiada kierowca i otwiera walizki.
Celnik z niedowierzaniem patrzy na zawartość waliz. Pierwsza wypełniona po
wierzch foliowymi torebeczkami z białym proszkiem, druga pełna kałachow, w
trzeciej równo poukładane paczki 100 dolarowych banknotów.
- To wszystko pana? - pyta gościa
- Nie - odpowiada młody czlowiek - to jest pana, moje jest w tamtym Tirze |
|
|
poniedziałek, 14 maj 2007 |
|
|
|
Przychodzi klient do restauracji na obiad. Zjada zupę i strasznie przy
tym siorbie. Zjada drugie danie i bardzo przy tym mlaska. Zdenerwowany
kierownik eleganckiej restauracji wystawia mu następujący rachunek, aby
zniechęcić do przychodzenia do jego lokalu w przyszłości:
- Zupa - 20 zł, siorbanie 30 zł, drugie danie 40 zł, mlaskanie 60
zł. Nietypowy konsument uważnie przeczytał rachunek, wyjął 200 złotych
i mówi do kelnera:
- Reszty nie trzeba, zaraz będę pierdział. |
|
|
sobota, 12 maj 2007 |
|
|
|
Zdesperowana dziewczyna stoi na nadbrzeżu i chce popełnić samobójstwo. Widzi to młody marynarz, podchodzi do niej i mówi:
- Nie rób tego! Zabiorę cię na pokład naszego statku, ukryje,
przemycę do Ameryki i zaczniesz nowe życie. Przez cały rejs będę cię
karmił, będę ci dawał radość, a ty będziesz mnie dawać radość. Jeszcze
nie wszystko stracone...
Dziewczyna, jeszcze pochlipująca z cicha, postanowiła dać sobie
jeszcze jedna szanse i poszła z nim na statek. Jak obiecywał tak zrobił
- ukrył ją pod pokładem, raz na jakiś czas podrzucał jej kanapkę, jakiś
owoc lub coś do picia, a całe noce spędzali na miłosnych igraszkach.
Sielankę przerwał kapitan, który pewnego dnia odkrył kryjówkę
dziewczyny.
- Co tu robisz? - zapytał surowo.
- Mam układ z jednym z marynarzy. Zabrał mnie do Ameryki, karmi
mnie, a ja mu pozwalam robić ze mną, co chce. Mam nadzieje, że kapitan
go nie ukarze?
- Nie - odpowiedział kapitan. - Chciałbym jednak, żebyś wiedziała, ze jesteś na pokładzie promu Wolin - Świnoujście - Wolin.... |
|
|
czwartek, 10 maj 2007 |
|
|
|
Pewne małżeństwo jechało samochodem z Krakowa do Gdańska. Po kilku
godzinach jazdy obydwoje byli zmęczeni i razem zdecydowali zatrzymać
się w jakimś hotelu na kilkugodzinny odpoczynek, a właściwie na sen. Po
kilku godzinach postanawiają dalej jechać i proszą o rachunek za
wynajem pokoju. Ku ich zdziwieniu rachunek opiewa na zawrotna sumę
1500zł. Recepcjonista twierdzi że to jest standardowa stawka za
wynajem. Małżeństwo chce rozmawiać z dyrektorem hotelu. Dyrektor
spokojnie wysłuchuje zażaleń i stwierdza, że hotel jest wyposażony w
kilka basenów, wielką salę konferencyjną, saunę i solarium, wszystko to
było dla nich dostępne w ramach pobytu.
- Ale my z tego nie skorzystaliśmy!
- Ale mogliście państwo i za to proszę zapłacić.
Facet w końcu poddaje się i postanawia zapłacić. Wyciąga z portfela 500zł i wręcza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 500zł.
- Zgadza się. Obciążyłem pana 1000zł za przespanie się z moją żoną.
- Ale ja nie spałem z pana żoną!
- Cóż, była tu, mógł pan... |
|
|
środa, 09 maj 2007 |
|
|
|
Jako żeglarka pasjonatka, dość często bywam na Solinie. Bliżej mam niż na mazury... Cisza i spokój tam panują, to czemu nie.
Jeden w wypadów. Odpoczywamy sobie po ciężkiej nocy na kei...
Słoneczko świeci, ptaszki świergolą, jakby nie tupot przysłowiowych mew
po deskach, to by był raj.
Z daleka płynie dezeta (jakkolwiek się to pisze). Dla
niewtajemniczonych: duża łódź ciężka, prawie że opancerzona. Na kursach
żeglarskich pływaliśmy na niej, jak nie wiało na żaglach, jak wiało na
wiosłach - ot tak dla urozmaicenia.
No i płynie sobie ta dezeta, zbliża się... Na pokładzie załoga
doświadczonych żeglarzy. Przewodzi im kapitan żeglugi, prawdziwy wilk
morski na emeryturze, co to swoje kilometry, różnymi jednostkami
pływającymi, po morzu zrobił.
Mają już całkiem niedaleko... i nadal płyną na pełnych szmatach.
Dość mocno wieje... Na twarzach załogi lekka panika, ale kapitan rozkazu nie daje, to się nie ruszają.
W końcu jakieś 3 metry od kei... Kapitan zaciąga się papierosem i nienerwowo wydaje komendę:
- CAŁA WSTECZ...
Keja została odbudowana.
Znalezione na www.joemonster.org |
|
|
sobota, 05 maj 2007 |
|
|
Idzie sobie turysta przez halę, patrzy, a tu juhas owieczkę stuka.
- Co też wy juhasie, zgłupieliście? W Zakopanem tyle piknych kobitek, a wy tu owieczkę dupczycie?
- A poszedłbym do Zakopanego, ino mi nie ma kto owiecek popilnować! - wyjaśnił juhas.
Turysta był swój chłop i podjął się popilnować owieczek...
Juhasowi trochę zeszło, więc turysta z nudów postanowił spróbować,
co też ten juhas widział w tej owieczce. No i właśnie stuka sobie
jedną, a tu wraca juhas i pyta ździebko zdziwiony:
- Co też wy panocku, zgłupieliście? Tyle piknych owiecek wokoło, a wy barana dupcycie? |
|
|
czwartek, 03 maj 2007 |
|
|
|
Stewardessa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i
delikatny poinformowała pasażerów o tym, ze samolot ma awarie i za
kilka chwil się rozbije. Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadaja:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosa i zamachaja do mnie.
Pasażerowie podnosza paszporty w gore i radosnie machaja
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głowa, rolujemy... ciasniutko, ciasniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijaja dokumenty,ciasniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadza sobie je głęboko w tyłek, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować... |
|
|
piątek, 20 kwiecień 2007 |
|
|
Mieszkający od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniaków, nadszedł czas sadzenia ale jego jedyny syn został aresztowany jako terrorysta. Załamany Arab wysyła telegran do syna do więzienia: "Drogi Abdulu, Tu pisze twój ojciec Muhammad.
Jak co roku przyszedł czas sadzenia ziemniaków ale ja już jestem po
prostu za stary żeby przekopac pole i pozasadzać sadzonki. Wiem że
jakbyś tu był byś mi pomógł. Kochjący cie ojciec Muhammad." Po
kilku godzinach przychodzi telegram z więzienia: "TATO NIE KOP NIGDZIE
NA POLU TAM SCHOWAŁEM CAŁY TROTYL WIRÓWKĘ DO REAKTORA ORAZ BUTLE Z
GAZEM I BAKTERIAMI!" Pięć minut po telegramie przyjeżdża 300 osobowa
ekipa z FBI z psami, koparkami i łopatami. Przeszukiwali i przekopywali
całe pole przez dwa tygodnie nic nie znaleźli więc przeprosili i
odjechali. Na następny dzień przychodzi telegram: "Drogi Ojcze, Tu
pisze kochający cię syn Abdul. Pole przekopane, możesz sadzić sadzonki.
Zważywszy zaistniałe trudne okoliczności więcej zrobić nie mogłem. Kochający cię syn Abdul." |
|
|
piątek, 06 kwiecień 2007 |
|
|
|
W kawiarence na obrzeżach Sharm El Sheikh dwóch Arabów sączy leniwie
coca colę. Nagle widzą znajomego prowadzącego wielbłąda. Wielbłąd ma
dwie nogi w gipsie, zabandażowaną głowę i w ogóle całe ciało pokryte
dziesiątkami plastrów.
- Ty - pyta jeden z Arabów - Co Ahmed zrobił z tym zwierzakiem?
- Nic. - odpowiada drugi - To jego żona uczy się kierować. |
|
|
czwartek, 29 marzec 2007 |
|
|
|
Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu, kapitan odzywa się przez intercom: - Panie i Panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą,
niebo czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść,
zrelaksować się i... o Boże!...!!
Po chwili nerwowej ciszy intercom odzywa się znowu: -
Panie i Panowie, najmocniej przepraszam, jeśli przed chwilą państwa
wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie
filiżankę gorącej kawy. Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni. Na to odzywa się jeden z pasażerów: - To pewnie nic, w porównaniu z tyłem moich....
|
|
|
czwartek, 29 marzec 2007 |
|
|
|
Wycieczka w tajdze, nagle wyskakuje tygrys
- Spokojnie, bez paniki! Tygrys jest syty, mówi przewodnik.
- ???? a skąd pan wie ?
- Od pół godziny nie widziałem Kowalskiego... |
|
|
poniedziałek, 12 marzec 2007 |
|
|
|
Mr Carlson pracował na niewielkim lotnisku w australijskim outback´u.
Był tam człowiekiem do wszystkiego. Zajmował się głównie przeładunkiem
bagaży, ale był też odpowiedzialny za czystość na terenie lotniska. W
któryś piątek zachorował jego kolega odpowiedzialny za odprawy, a na
dodatek Mr Carlson udawał się sam ostatnim samolotem na zasłużony
odpoczynek do Sydney. Roboty było więc co niemiara.
W ubraniu roboczym, pamiętającym poprzednie pięć ciężkich dni, Mr
Carlson dokonał odprawy 25 pasażerów, skierował ich do odpowiednich
pomieszczeń, zamknął halę odpraw (wcześniej ją z grubsza pozamiatał),
zebrał bagaże i pocztę, zawiózł je elektrycznym samochodem do
czekającej już maszyny, rozładował, następnie otworzył halę odlotów i
po ponownym sprawdzeniu dokumentów, podprowadził pasażerów pod schody
wiodące do maszyny.
Następnie szybko wrócił do sali odlotów, gdzie z braku czasu opróżnił jedynie popielniczki.
Mimo pośpiechu nie był już w stanie się przebrać, więc jedynie z
six-pack´iem piwa Foster pod pachą zdążył w ostatniej chwili dobiec do
samolotu.
Po zamknięciu ciężkich drzwi i przywitaniu ze stewardesami Mr
Carlson, brudny i zmęczony ruszył w poszukiwaniu wolnego miejsca. Po
drodze zatarasowała mu przejście jedna z pasażerek. Strach mieszał się
w jej oczach z determinacją. Bardziej wysyczała niż powiedziała:
- Obserwowałam Pana przez cały czas. Jak Pan ma teraz jeszcze zamiar usiąść za sterami, to ja wysiadam! |
|
|
sobota, 10 marzec 2007 |
|
|
3 stycznia. W akademickiej stołówce rozmawia trzech studentów.
Jeden z nich wzial‚ pudelko kart i przylaczyl się do przyjaznej gry, która jest poker.
- Ja Sylwestra spędziłem na "Kanarach". Mówię wam, super laseczki, kąpiel w morzu, drinki z parasolkami, cudo. - zagaja pierwszy
- A ja - przechwala się drugi - byłem w Alpach. Narty, dziewczyny
zarumienione od mrozu, grzane wino do łóżka, cos wspaniałego. A co ty
robiłeś ? - pyta trzeciego
- A ja siedziałem razem z wami w pokoju, tylko nie paliłem tego coście przynieśli |
|
|
czwartek, 22 luty 2007 |
|
|
Tata mojego znajomego, odbywał podróż nocnym pociągiem. Niby nic
szczególnego, ale zachciało mu się wieczornej toalety. Dotarł do klopa,
a tu zonk - zapomniał ręcznika. Jako, że noc, wszyscy śpią, zostawił
klamoty i poszedł do przedziału. Z kimś tam pogadał i wraca do klopa. I
tu wielkie zdziwienie. Jakaś babuleńka zajęła mu miejscówkę i myje swe
zębiska. Tu jeszcze większe zdziwienie myje zęby jego szczoteczką...
Nawiązał się nerwowy dialog:
- Pani, co pani robi???
- Zęby myję - odparła rezolutnie kobiecina.
- Ale to moja szczoteczka!!!
- Pana? - tu się zmieszała - Ja przepraszam, myślałam że to taka... eee... pociągowa... |
|
|
sobota, 10 luty 2007 |
|
|
|
- Co tam u Ciebie stary? - pyta kumpel kumpla.
- Wyobraź sobie, moja teściowa była na wycieczce w Krakowie i przejechał ją tramwaj.
- Taaak... - kumpel kiwa głową ze zrozumieniem - Kraków zawsze miał klasę... |
|
| |
|
Mapy miast i państw Europy |
|
|
|
|
|
|  |
Darmowy Biuletyn
Chcesz być na bieżąco?
Humor turystyczny
|
|
|
|
|